Pisane sercem - o bł. Salomei cz. 7

 Kard. Karol Wojtyła – kazanie w kościele OO. Franciszkanów z okazji 700. lecia śmierci bł. Salomei (tekst autoryzowany)

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Moi drodzy Bracia i Siostry, Krakowianie, drodzy Bracia Kapłani, Przedstawiciele Kapituły Metropolitalnej, Przedstawiciele Wydziału Teologicz-nego, Bracia i Ojcowie Zakonu św. Franciszka, Księża Proboszczowie, Drogie Siostry, Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam przy grobie bł. Salomei. Po siedmiu wiekach od Jej śmierci stoimy przy Jej grobie, stoimy zresztą w tym miejscu, gdzie ujrzała światło dzienne, światło życia; urodziła się bowiem w Krakowie, na Wawelu, jako córka Leszka Białego i Grzymisławy. Jest w najdosłowniejszym znaczeniu naszą rodaczką, krakowianką, Piastówną. Tu był początek Jej życia i tu także kres. Chociaż bowiem swoje życie zakończyła opodal Krakowa, w Skale, to przecież po śmierci uroczystym pogrzebem sprowadzono ciało Piastówny Salomei, klaryski, do Krakowa, i tu pogrzebano, w kościele Ojców Franciszkanów. I my wszyscy, którzy często ten kościół nawiedzamy, może nawet nie wiemy o tym, że chodzimy po Jej grobie, że kazała się pogrzebać pod naszymi stopami, ażeby dopełnić tego ideału, któremu była wierna przez całe życie – ideału pokory wedle wzoru Chrystusowego. Życie Jej było trudne. Jeżeli mogła udźwigać trud tego życia, to tylko dlatego, że była bez reszty oddana Bogu. Życie Jej było trudne. Może to się wydaje dziwne, skoro mówimy o dziecku książęcym, o księżnej. Zaprawdę życie Jej było trudne i to już od dzieciństwa. Już od dzieciństwa musiała dźwigać wielką odpowiedzialność. Już od dzieciństwa była oddana w małżeństwo, osadzona wraz ze swoim również chłopięcym małżonkiem, Kolomanem Węgierskim, na tronie ruskim. Takie były plany dynastyczne ich rodziców. A kiedy musiała wraz ze swoim małżonkiem ten ruski tron w Haliczu opuścić, wówczas trafiła na Węgry i tam doczekała w młodym jeszcze wieku najazdu tatarskiego. Tatarzy spadli nie tylko na Polskę, ale także na Węgry. Zalali Europę środkową i zdawało się, że zaleją Europę całą. Wiemy, że ten zalew zatrzymał się w Polsce, zatrzymał się pod Legnicą, ale przedtem jeszcze ten zalew kosztował życie Kolomana, małżonka Salomei, małżonka dziewiczego dziewiczej małżonki. Jak to bowiem było zwyczajem, może powszechnym, ale przecież dość znamiennym w tamtych czasach, w tym XIII wieku, który był wiekiem świętych, oboje w małżeństwie ślubowali dziewictwo, oddając się całkowicie Bogu. Koloman to swoje oddanie Bogu potwierdził tak, jak nasz książę Henryk Pobożny – śmiercią w obronie Krzyża. A Salomea to swoje oddanie Bogu potwierdziła już we wdowieństwie powołaniem zakonnym, powołaniem do Reguły, do rodziny zakonnej św. Franciszka. Była pierwszą polską klaryską, pierwszą córką św. Franciszka i św. Klary. Przeniosła na naszą ojczystą ziemię ten przejasny, ewangeliczny ideał, którego głosicielem w wieku XIII stał się na ziemi włoskiej św. Franciszek, dla swojego narodu i dla całej ludzkości. Obok niego zaś, jego mistyczna siostra, św. Klara.

            Życie Jej zakonne było także dźwiganiem krzyża, krzyża własnego i krzyża bliźnich. Łączyła bowiem jako klaryska najpierw w Zawichoscie, a potem opodal Krakowa, w Skale, łączyła modlitwę, modlitwę kontemplacyjną z posługą bliźnim, z różnoraką posługą i w stosunku do własnych sióstr zakonnych i w stosunku do wszystkich potrzebujących. Reszta Jej życia upłynęła w posłuszeństwie Reguły św. Franciszka i św. Klary, i dopełniła się przed siedmiuset laty. Oto pokrótce historia. A teraz, moi drodzy, co nam mówi to życie, które pokrótce wspominamy, w siedem wieków od momentu jego zakończenia. Co nam mówi to życie? Spróbuję wraz z Wami odczytać wymowę życia i śmierci bł. Salomei po siedmiuset latach. Naprzód życie bł. Salomei, naszej rodaczki, mówi nam o najwyższej wartości, jaką jest miłość. Miłość w postaci najpełniejszej, najdojrzalszej, miłość całkowitego oddania się, miłość, w której całkowite oddanie się rodzi pełną rezygnację. Taka była Jej miłość, miłość Salomei, klaryski. Taka była Jej miłość. Miłość najpełniejsza, oddanie całkowite jedynemu Oblubieńcowi. Taka miłość najwięcej nam mówi o wielkości człowieka, o wielkości ludzkiej duszy, o szlachetności duchowej natury w człowieku, o jego godności. Taka miłość w szczególny sposób wyrasta ponad warunki, okoliczności i potrzeby życia doczesnego. Taka miłość jest najpełniejszym świadectwem dobra, dobra nieprzemijającego, dobra wiecznego. Taka miłość jest też dla wszystkich ludzi, na zawsze, przez wszystkie czasy świadectwem naszego powołania do wiecznego zjednoczenia, nie tylko doczesnego, do wiecznego zjednoczenia z Bogiem. Kiedy stoimy po siedmiu wiekach nad grobem naszej rodaczki, bł. Salomei, musimy rozważyć prawdę o tej miłości, która bynajmniej nie dezaktualizowała się; dalej zostaje tym wielkim powołaniem człowieka, sięgającego wyżej niż doczesne, sięgającego dalej niż grób. Dlatego też powiedziano o miłości, że jest mocniejsza niż śmierć. O miłości bł. Salomei możemy powtórzyć, że jest mocniejsza niż śmierć. To jest, moi drodzy, pierwsza myśl, która nasuwa nam się po siedmiu wiekach życia i śmierci bł. Salomei. A myśl druga sięga szerzej, dotyczy nie tylko Jej samej, ale dotyczy całej naszej Ojczyzny, dotyczy naszego narodu.

            Kiedy rozważamy życie bł. Salomei w łączności z wydarzeniami tamtych czasów, wówczas musimy stwierdzić, że żyła Ona w czasach potopu. Słowo „potop” zawsze nam się kojarzy z innym stuleciem, XVII. Tak, to XVII stulecie i szwedzki zalew nazwał i upamiętnił wielki Sienkiewicz. Ale przed tym potopem XVII. wiecznym był jeszcze XIII. wieczny potop tatarski. I ten potop zalewał Polskę i Węgry i zatrzymał się na naszej ziemi, zatrzymał się na piersiach Kolomana, na piersiach Henryka Pobożnego, zatrzymał się u stóp bł. Salomei. Ten potop. Ojczyzna nasza, jak z tego widać, w ciągu dziejów była nieraz zalewana, była nawiedzana potopem, i spod tego potopu zawsze się dźwigała, dźwigała się mocą takich ludzi jak Henryk Pobożny, jak ojciec Korecki, i takich postaci jak bł. Salomea. Tych postaci pokornych, pełnych Chrystusowej pokory, a zarazem pełnych wszechogarniającej miłości. Salomea pozostanie zawsze symbolem tej miłości, która jest mocniejsza niż nienawiść, niż jakakolwiek nienawiść. Dlatego musimy Ją wspominać, bo ta miłość, której Ona jest symbolem, której Ona jest świadkiem, potrafiła się wznieść ponad potop, ponad zalew, już wtedy, w XIII wieku. I przez to wyznaczyła jakieś drogi naszej historii. Wyznaczyła kierunek naszego polskiego ducha, który z Chrystusa czerpie moc, czerpie miłość, i ta miłość jest potężniejsza niż nienawiść.

            Jeżeli więc dziś, po siedmiu wiekach od śmierci Błogosławionej stoimy tu w krakowskim kościele Franciszkanów, przy Jej grobie, to zdaje się, że od tego grobu idzie ku nam to wezwanie, jakie słyszeliśmy dzisiaj z ust św. Pawła w lekcji z listu do Kolosa: „A ponad wszystko miejcie miłość”.

            700 lat minęło od chwili, kiedy nasi przodkowie sprowadzili ze Skały ciało Salomei Piastówny i pogrzebali je w tym kościele. Chodzimy po Jej grobie, stąpamy ponad miejscem, na którym kazała się, a raczej pozwoliła się pogrzebać swoim najbliższym. I z tego miejsca poprzez tyle stuleci, my, Jej rodacy, Polacy, krakowianie, poprzez tyle stuleci słyszymy to wezwanie: „A ponad wszystko miejcie Miłość!”

Przyszliśmy tutaj po to, aby to właśnie wezwanie usłyszeć. Słyszymy jak mówisz, piastowska Księżno, jak mówisz do nas, i chcemy to zrozumieć, chcemy mieć miłość. Jesteśmy bowiem przekonani, że tylko przez nią możemy się zawsze wyłonić ponad potop, przekonani, że tylko przez nią przez tę miłość, której nauczył nas Jezus Chrystus, możemy zawsze, przez wszystkie wieki pozostać sobą. Przy grobie bł. Salomei my, jej rodacy, błagamy Pana naszego Jezusa Chrystusa, ażebyśmy ponad wszystko mieli miłość i żebyśmy przez tę miłość, która z Niego ku nam płynie, pozostali przez wszystkie czasy sobą. Amen.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Opublikowano 19 October 2018

<< Previous 1 2 3 4 5 6 7 Next >>

Powered by CuteNews

Pisane sercem:

Pisane sercem - o bł. Salomei cz. 7
Pisane sercem - o bł. Salomei cz 6
Pisane sercem - o bł. Salomei - cz. 5
Pisane sercem - o bł. Salomei - cz 4
Pisane sercem - o bł. Salomei - cz 3
Pisane sercem - o bł. Salomei - cz.2
Pisane sercem - o bł. Salomei - cz.1
Powered by CuteNews


Ofiary

Jeśli chcesz nas wesprzeć materialnie:
PKO BP I ODDZIAŁ W KRAKOWIE
Nr 58 1020 2892 0000 5902 0161 5863

Kontakt

KLASZTOR SIÓSTR KLARYSEK
ŚW. ANDRZEJA APOSTOŁA W KRAKOWIE
ul. Grodzka 54, 31-044 Kraków

tel. +48 12 422 16 12
klaryski@klaryski.pl