Hojny dawca – św. Józef Bilczewski

100-lecie śmierci św. Józefa Bilczewskiego (1860-1923), arcybiskupa lwowskiego i przyjaciela krakowskich klarysek

W tym roku przypada setna rocznica narodzin dla nieba św. Józefa Bilczewskiego - sławnego z dobroci i miłosierdzia arcybiskupa Lwowa, stąd warto przypomnieć jego postać i drogę życia, która przez wiele prób i przez cierpienie zaprowadziła go do chwały ołtarzy.

Lata młodzieńcze

Józef był pierwszym z dziewięciorga dzieci Franciszka Biby i Anny Fajkisz. Pochodził z ubogiej rodziny rolniczej żyjącej w Wilamowicach nieopodal Kęt. Ojciec dorabiał jako cieśla i próbował przyuczyć do tego fachu swego pierworodnego syna. Ponieważ Józef nie wykazywał ku temu żadnych zdolności, Franciszek skwitował prostodusznie: „On do niczego, niech idzie do nauki”. Chłopiec podjął wyzwanie i w krótkim czasie stał się jednym z najlepszych uczniów w szkole powszechnej w Kętach. Następnie ukończeniu gimnazjum w Wadowicach zdecydował się wstąpić do seminarium duchownego w Krakowie, ku wielkiej radości matki, która całym sercem pragnęła mieć syna-księdza.

Kapłan i naukowiec

W gronie studentów teologii Józef wyróżniał się pracowitością, pobożnością i pokorą. Świecenia w stopniu prezbitera przyjął 6 lipca 1884 roku z rąk biskupa Albina Dunajewskiego. Po latach wspominał: „Po otrzymaniu łaski kapłaństwa jednej tylko rzeczy pożądałem na ziemi, katedry świętej teologii, po niej zaś już tylko szczęśliwej śmierci w celi zakonnej”.

Ksiądz Bilczewski był dogmatykiem, a jednocześnie wielkim pasjonatem archeologii chrześcijańskiej; jego zachwyt budziły najstarsze, sięgające czasów apostolskich pamiątki Kościoła. Zatem kiedy tylko nadarzyła się okazja, aby po studiach teologicznych we Wiedniu (tutaj pracował nad doktoratem) podjąć działalność naukową w Rzymie, chętnie z niej skorzystał. W Wiecznym Mieście spędził wiele czasu spacerując i modląc się przy katakumbach, wyznawał Credo przy konfesji św. Piotra, sprawował Eucharystię przy memoriach apostołów, odczytywał nagrobne epitafia męczenników pierwszej doby chrześcijaństwa. Przez kilka miesięcy 1887 roku zdobywał wiedzę w Paryżu, gdzie pogłębiał wiedzę na temat dogmatów wiary katolickiej.

Arcybiskup

W roku 1900 papież Leon XIII mianował go metropolitą arcybiskupem lwowskim obrządku łacińskiego. Z inicjatywy nowego arcypasterza wybudowano we Lwowie wiele budowli sakralnych, m. in. kościół pod wezwaniem św. Elżbiety, której gorliwym czcicielem był sam Józef Bilczewski. Święta z Turyngii stała się dla metropolity Lwowa przykładem miłosierdzia i dobroci wobec ubogich i potrzebujących wsparcia. Hojność i życzliwość wobec ludzi były cechami, którymi szczególnie się wyróżniał. Potwierdził to w dniu jego kanonizacji (23 października 2005 roku) Ojciec Święty Benedykt XVI. Stwierdził on, że świętego Józefa Bilczewskiego, wyróżniała ogromna dobroć serca, wyrozumiałość, pokora, pobożność, pracowitość i gorliwość duszpasterska, które płynęły z wielkiej miłości do Boga i bliźniego. Był mężem modlitwy, która inspirowała wszelką jego działalność”. Jego duchowość koncentrowała się wokół tajemnicy Eucharystii oraz naśladowania Maryi, pokornej Służebnicy Pańskiej.

W listach pasterskich, odezwach, artykułach usilnie zachęcał wiernych do modlitwy, do postawy uległości wobec Bożej woli i do kształtowania w środowisku życia i pracy atmosfery zgody i pokoju. Pisał z mocą do wiernych: „Chleb eucharystyczny przeznaczony jest na to, aby był nie tylko dodatkiem i uzupełnieniem, ale podstawą wyższego, prawdziwie ludzkiego życia każdej duszy z osobna i całego świata”. Podczas I wojny światowej propagował kult Najświętszego Serca Jezusa, zanurzając niszczące się narody w przepaść Bożego miłosierdzia.

Przyjaciel krakowskich klarysek

Arcybiskupa Józefa Bilczewskiego łączyła szczególna duchowa przyjaźń z krakowskim konwentem św. Klary, z którym zapoznał się prawdopodobnie około 1890 roku będąc wikariuszem w kościele Św. Piotra i Pawła, a później jako arcybiskup Lwowa prowadząc z kilkoma siostrami okazyjną korespondencję. Z zachowanych listów dowiadujemy się, że klaryski wspierały materialnie mieszkańców Lwowa i modliły się gorliwie za ich arcypasterza. W zamian otrzymywały „obfitość błogosławieństwa” i dar wzajemnej modlitwy. Kiedy nadarzała się okazja, arcybiskup Józef Bilczewski odwiedzał siostry, sprawował Eucharystię w kościele Św. Andrzeja Ap. i rozmawiał z nimi przy kracie, dzieląc się licznymi troskami trudnego pasterzowania w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Kronikarka klasztoru zapisała o nim: „Był to kapłan wielkiego serca i wielkiego rozumu, a przytem gorącej, szczerej i dziecięcej pobożności. Działalność jego, jako arcybiskupa lwowskiego podczas wielkiej wojny i rozruchów ukraińskich, przejdzie do historii. Był prawdziwie ewangelicznym pasterzem dla swej rozległej diecezji i śmiało rzec można, że śmierć jego wywołała żal powszechny nie tylko u katolików i Polaków, ale nawet u innowierców, Żydów i Rusinów. Dla wszystkich bowiem starał się być ojcem i dobroczyńcą, w duchu najdoskonalszej miłości Chrystusowej”…

Opublikowano 14 listopada 2023 r.
Powered by CuteNews

Powered by CuteNews

Intencje

Jeśli chcesz, abyśmy modliły się razem z tobą, w twoich intencjach – napisz do nas: